O mnie


jakub drzewińskiMam to wielkie szczęście, że urodziłem się w rodzinie lotniczej. Latanie było dla mnie tak naturalne jak chodzenie. Tata zabierał mnie na lotnisko, a ja poznawanie tego sportu rozpocząłem od dokładnego zwiedzania podłóg samolotów, bo byłem tak malutki, że lądowałem najczęściej zamiast na siedzeniu, to pod nim . Środowisko aeroklubu było moją rodziną i to stamtąd czerpałem swoje pierwsze wzorce.

Samodzielne loty szybowcem rozpocząłem mając 14 lat, na samoloty przyszedł czas niespełna 4 lata później. Mając 23 lata zdobyłem licencję zawodową pilota, 2 lata później zostałem instruktorem szybowcowym, a rok potem instruktorem samolotowym.

Pierwszy mój kontakt z lataniem precyzyjnym nastąpił w 1999 roku na mistrzostwach Polski w Rzeszowie. Potem przez 4 lata byłem członkiem kadry narodowej juniorów. Niestety nie uchroniłem się przed pewnymi błędami, których chciałbym oszczędzić swoim podopiecznym, wykorzystując swoje doświadczenia i odpowiednio kierując ich postępowaniem. Latanie to piękna pasja, sposób na życie, ale nie powinno się zapominać, o czyhających niebezpieczeństwach i własnych słabościach, które są największym wrogiem sukcesu.

Zawody poznałem i jako zawodnik, i jako trener. Dawna miłość do tego sportu zawodniczego powróciła, kiedy pracując jako instruktor w PWSZ w Chełmie, zostałem opiekunem i trenerem studentów, zachęcając ich do udziału w zawodach, co było nowością na tej uczelni. Wspólnym – moim i podopiecznych – sukcesem był fakt, że jeden z nich po półtora roku odkąd pierwszy raz poleciał na trasę precyzyjną został II v-ce mistrzem Polski juniorów.

Czym się kieruję w przygotowywaniu tras i przygotowywaniu do zawodów? – Wiem, czym kieruje się każdy wojownik, wiem, że lubi walkę nie tylko z innymi, ale i z samym sobą. Doceniam gry strategiczne i staram się, by trasy treningowe, na które wysyłam swoich podopiecznych nosiły jej znamiona, by były sprawdzianem ich możliwości, słabości, by dawały adrenalinę, były pełne niespodzianek, nieoczekiwanych wypadków, a czasem nawet zasadzek . W końcu każdy z nas wie, za co pokochał latanie i współzawodniczenie.

Jakub Drzewiński